21 stycznia 2017

1. Mam na myśli jakiegoś dobrego lodzika o smaku gumy balonowej, a co siedzi w twojej głowie to ja nie chcę wiedzieć, zboczuszku.

Stefan

- Stefan, mówię do ciebie! - piskliwy wrzask mojej dziewczyny sprawił, że moje bębenki miały ochotę popełnić samobójstwo byleby już nigdy więcej nie doświadczyć takich dźwięków. Oderwałem się do ekranu komputera i spojrzałem na brunetkę. - Laptop jest ważniejszy ode mnie?
- Sprawdzałem pocztę.
- Akurat teraz?
- A kiedy miałem to zrobić? - popatrzyłem pytająco na zirytowaną dziewczynę. Czasami naprawdę potrafiła wszcząć kłótnię z niczego i miałem wielką nadzieję, że tym razem odpuści, ale już po chwili zaczęła czepiać się wszystkiego, co zrobiłem źle w ostatnich dniach. Drażniło ją wszystko i wszyscy, a ja sam musiałem obchodzić się z nią jak z porcelanową laleczką, bo naprawdę miałem po dziurki w nosie jej wiecznych pretensji. Szczerze mówiąc, zacząłem się nawet obawiać, że Isabel zaszła w ciążę, jednak uspokoiłem się, gdy odmówiła seksu, bo dostała okresu.
- Naprawdę nie potrafię zrozumieć twojego zachowania, wiesz? - wypaliła.
- A co z moim zachowaniem jest nie tak?
- Nie widzisz tego, jak się zachowujesz? - prychnęła, zakładając dłonie na biodra.
- Nie bardzo. - odpowiedziałem, zamykając urządzenie. - Możesz mi o tym opowiedzieć?
- Daj mi spokój. - warknęła, zabierając z krzesła swoją torebkę, a chwilę później po mieszkaniu rozniósł się trzask zamykanych drzwi. Sam nie wiedziałem czy mam się śmiać, czy może płakać, a może szukać pomocy na forach internetowych pod hasłem "moja dziewczyna ześwirowała." Starałem się nie przejmować jej humorkami, co nie zawsze szło mi łatwo. Potrzebowałem kogoś, z kim mógłbym szczerze o tym wszystkim pogadać, wygadać się, otrzymać jakąś dobrą radę. Gdyby sprawa nie dotyczyła Isabel to pewnie moim spowiednikiem zostałby Michael, jednakże znałem jego nastawienie do sprawy i wiedziałem, że zbyt dużo to on by mi nie pomógł. Odłożyłem laptopa na stolik, a następnie udałem się do sypialni po spakowaną torbę. Na dworze panowała kosmicznie wysoka temperatura, która zbytnio nie zachęcała mnie do dzisiejszego treningu, ale nie miałem innego wyjścia. Do kieszeni spodenek schowałem telefon oraz klucze do samochodu i opuściłem mieszkanie.

Trzy godziny później siedziałem w zacienionym miejscu, popijając wodę, którą dostałem od serdecznego Koflera, bo przez kłótnie z dziewczyną zapomniałem sprawdzić, czy aby na pewno wszystko mam.
- Zabierzcie mnie gdzieś, gdzie jest zimno. - jęknął Michael, kładąc się na w miarę chłodnawej kostce brukowej.
- Chcę do domu. - westchnął Fettner.
- A ja chcę loda. - wszyscy spojrzeliśmy na rozłożonego Poppingera, który poruszał swoimi chudymi nóżkami w rytm piosenki wydobywającej się ze schlierenzauerowego telefonu. - Nie patrzcie na mnie jak na debila. Wam nie marzy się jakiś dobry lodzik?
- Czekaj, czy my na pewno mamy tego samego lodzika na myśli? - zapytałem.
- Mam na myśli jakiegoś dobrego lodzika o smaku gumy balonowej, a co siedzi w twojej głowie to ja nie chcę wiedzieć, zboczuszku.
Nie miałem specjalnej ochoty do dyskutowania z Manuelem. Może gdyby mój humor nie poszedł na spacer przez Isabel to wkręciłbym się w temat i śmieszkował z nim jak opętany. Po dziesięciu minutach podszedł do nas trener, który zakomunikował, że ja, Michael i Kofler możemy iść do szatni, a reszta ma jeszcze zostać. Cieszyłem się, że to nie ja zostałem wytypowany do grupy, która ma pomóc w sprzątaniu sprzętów, bo nie wytrzymałbym ani chwili dłużej na zewnątrz.
- Krafti, nie robisz kolejnej dziary? - zagadnął Andreas, gdy paradowałem półnago po szatni w poszukiwaniu swojej  koszulki. Znalazłem ją w rzeczach Fettnera, co zaczynało mnie trochę niepokoić, bo już po raz któryś moje rzeczy magicznie wędrowały w stronę jego torby.
- Chciałbym, ale potem słuchałbym gadania Isabel, że wyglądam jak idiota z bazgrołami na ciele.
- Ona też wygląda jak idiotka z toną tapety na twarzy i jakoś nie robisz o to afery. - mruknął Hayboeck.
- Michi, błagam.
- Dziewczyna pomarudzi i przestanie. - zaśmiał się.
- Wierz mi, że jeden tatuaż nie jest wart marudzenia tej dziewczyny.
- Co ona ci takiego zrobiła? - zapytał, spoglądając na blondyna. Świetne pytanie, sam chciałbym znać na nie odpowiedź. - Już któryś raz zauważam, że jesteś na nią strasznie cięty.
- Po prostu mam uczulenie na niektórych ludzi. - odparł. - Śpieszy ci się do domu?
- Niezbyt, a co? - odparłem.
- Musimy porozmawiać. - zakomunikował, stawiając torbę na ławce, po czym zniknął za drzwiami toalety. Nie miałem zbyt wielkiej ochoty na rozmawianie z nim po cennych uwagach na temat mojej dziewczyny, ale z drugiej strony, potrzebowałem jakiegoś odstresowania po męczącym dniu, a raczej jego połowie, która niemiłosiernie mi się dłużyła.

Do pobliskiego baru udaliśmy się pieszo. Nie było sensu palić samochodu na trzy minuty drogi, a potem i tak wracać nim w zupełnie inną stronę. Usiedliśmy wewnątrz lokalu, gdzieś nieopodal klimatyzacji, która ofiarowała nam upragniony dzisiejszego dnia chłód, a następnie zamówiliśmy po szklance zimnego soku.
- Pokłóciliście się? - zapytał. Zerknąłem na niego i nawet nie musiałem przytakiwać, bo wiedziałem, że Michael potrafił czytać we mnie jak w otwartej księdze. - O co tym razem?
- Daj spokój. - westchnąłem, obdarowując kelnerkę uśmiechem w zamian za przyniesione napoje. - Dostałem dzisiaj maila od sponsora i chciałem go w skupieniu przeczytać, ale Isabel wkurzyła się o to, że jej nie słucham. Sam nie wiem, co ja takiego zrobiłem prócz wymienienia z nią dwóch zdań, ale potem ruszyła lawina żali i pretensji.
- Czyli?
- Marudziła, że poświęcam jej zbyt mało, że niedługo mam odpoczynek od treningów, a nawet nie ruszyłem głową, żeby poszukać jakichś fajnych wakacji, a nawet czepiła się tego, że odwiedziłem rodziców trzy razy w przeciągu pięciu dni. - parsknąłem na samo wspomnienie o tym, co wygadywała moja dziewczyna.
- Gdybym był na twoim miejscu, już dawno bym wymiękł.
- Wkurza mnie to, ale ją kocham i nie chcę jej stracić.
- Dlatego dajesz po sobie jeździć i traktować jak nie wiadomo kogo? - oburzył się. Westchnąłem, chowając twarz w dłoniach. W ostatnich dniach naprawdę sporo myślałem nad sensem tego związku, a nawet zgodziłem się w pewnych kwestiach z tym, co mówił mój przyjaciel. Isabel omotała mnie i owinęła wokół paluszka, a ja nawet nie zauważyłem, kiedy tak się stało. Czułem się, jak skończony kretyn. - Czemu ty się tak boisz jej postawić?
- Ja się nie boję. - mruknąłem. - Nie ma sensu z nią dyskutować, bo to i tak nic nie da. Powiem jej kilka słów prawdy, a ona się obrazi i jeszcze będzie oczekiwać ode mnie przeprosin.
- To jej nie przepraszaj. Poczekasz kilka dni, a jak sama nie przemyśli swoich błędów, to będziesz miał odpowiedź, że nie warto się dusić w tym związku. - powiedział. Do pewnego czasu nie doceniałem słów Michaela, ale chyba nadeszła pora, gdzie będę zmuszony to zrobić. Oczywiście i tak nie podobał mi się stosunek, w jakim wyrażał się o brunetce, jednak potrafił trafić do mnie kilkoma prostymi słowami, których nie chciałem do siebie dopuścić. - Co robisz dzisiaj wieczorem?
- Isabel strzeliła focha, więc pewnie będę zalegał przed telewizorem z Lio.
- Nie masz ochoty na wyjście do klubu? - zapytał, patrząc na mnie z błyskiem w oku. Pokręciłem głową, śmiejąc się z przyjaciela. Po chwili namysłu stwierdziłem, że nie ma sensu spędzać wieczoru w samotności, gdy mogę napić się drinka i popatrzeć jak Michael gimnastykuje się przy podrywaniu dziewczyn.

- I co? Nie uległa twoim szarmanckim manierom? - zapytałem, kiedy Michael wrócił na miejsce po szalonym tańcu z rudowłosą dziewczyną. Jednym haustem wypił drinka, rozglądając się jednocześnie w poszukiwaniu kolejnej panienki. Śmieszyło mnie trochę to, że na siłę chciał znaleźć sobie drugą połówkę i robił to akurat w klubie, w którym trzy czwarte panienek gotowych było na jednorazowe akcje w toalecie. 
- Tamte dziewczyny się ciągle na ciebie patrzą. - delikatnym skinieniem głowy wskazał na grupkę dziewczyn siedzących przy barze. Skrzywiłem się, patrząc na trzy straszydła, które szeroko się do mnie uśmiechały. - Krafti! Naucz mnie podrywać dziewczyny. 
- Oszalałeś? - omalże nie zachłysnąłem się przełykaną cieczą. 
- Błagam cię! - złożył dłonie jak do modlitwy i wbił we mnie te swoje niebieskie oczy. Nabrałem powietrza w płuca, odstawiając szklankę, a następnie poprawiłem koszulę i wstałem ze swojego miejsca. 
- Patrz uważnie i notuj. 
Rozejrzałem się po pomieszczeniu w poszukiwaniu w miarę porządnie wyglądającej dziewczyny. Nie powiem, bo było bardzo ciężko dostrzec choć jedną normalną dziewczynę pośród tych, które bardziej przypominały panienki do towarzystwa. Zrobiłem kilka kroków w przód i wtedy w oczy rzuciła mi się samotnie siedząca blondynka. Ogarnęło mnie dziwne uczucie, które sprawiło, że po chwili stałem metr od niej i zastanawiałem się czy usiąść. 
- Dlaczego siedzisz sama zamiast dobrze się bawić? - zagadnąłem, a ona spojrzała na mnie swoimi dużymi oczami. Miałem dziwne wrażenie, że skądś znałem jej twarz, ale nie wiedziałem skąd. Może jakaś fanka, która dobrze zapadła mi w pamięć? 
- Wszyscy fajni chłopcy zajęci są przez... 
- Wszystko jasne. - nawet nie musiała kończyć, bo dobrze wiedziałem, jakie określanie stało na ostatnim miejscu jej wypowiedzi. - Jestem Stefan. - uśmiechnąłem się do blondynki, wyciągając dłoń. 
- Karina. - kiedy ściskała moją dłoń, mój wzrok padł na bransoletkę, która widniała na jej prawym nadgarstku. Chwila namysłu i doszło do mnie skąd ją kojarzyłem. 
- Wybacz za pytanie, ale czy to nie ty kilka dni temu w parku trafiłaś we mnie piłką? - wiedziałem, że gdybym nie zadał tego pytania, to nie mógłbym spać spokojnie po nocach. Liczyłem się z tym, że zrobię z siebie idiotę, gdy ona powie, że z kimś ją pomyliłem. 
- Widzę, że nie tylko ja miałam wrażenie, że skądś cię kojarzę. - jej melodyjny śmiech wdarł się do moich uszy, wywołując szeroki uśmiech na twarzy. - Nie zostawiło to żadnych obrażeń, więc jest dobrze. 
- Przez dwa dni miałem guza na czole. - powiedziałem. 
- Przepraszam. 
- Daj spokój, przypomniałaś mi dzieciństwo. - zaśmiałem się. - Zawsze obrywałem piłką w łeb za niewinność. 
Przez kolejnych dziesięć minut rozmawiałem z Kariną. Nasze tematy sprowadzone były jedynie do naśmiewania się z otaczających nas ludzi i zdawkowego rozmawiania o życiu. Całkowicie zapomniałem o istnieniu Michaela, a tym bardziej o zepsutym przez Isabel dniu. 
- Zatańczymy? - zaproponowała. Już po chwili nasze ciała były zbliżone do siebie na minimalną odległość. Moje dłonie wędrowały po jej ciele, a ona ocierała się nim o mnie. Czułem jakąś satysfakcję, że w ten sposób odgrywam się na swojej dziewczynie za jej zachowanie, ale jednak wiedziałem, że to trochę nie fair. Mój mózg żył swoim życiem, ciało również żyło swoim życiem, a spodnie to już kompletnie dostały nowe życie.  

*****
Dobry wieczór!
Przybywam z pierwszym rozdziałem, który miał pojawić się kilka dni temu, ale ciągle nie pasowała mi jego końcówka. Wciąż mi nie pasuje, ale nie mam już siły na korekty. :D 
Jak wam się podoba? Liczę na szczere opinie, które pomogą mi wyłapać błędy i zmotywować do działania!

Jakie macie wrażenia po dzisiejszej drużynówce? Jestem przeogromnie dumna z chłopaków, bo pokazali, że są zgraną i mocną drużyną.  ♥  
W kolejnej drużynówce zmiotą rywali, wierzę. 
Trzymamy jutro kciuki! 
PS. czy dla kogoś jeszcze drużyna Austrii bez Kraftiego też wydaje się być jakaś pusta? :c

12 komentarzy:

  1. Świetny. :D
    Rozwaliła mnie akcja z lodem. :P
    Michi to świetny przyjaciel. :)
    I jestem tego samego zdania co on w stosunku do Isabel. c=
    Nie lubię jej. ;]
    Czekam na kolejny z niecierpliwością i życzę dużo weny. =]

    Zapraszam do Mili i Aleksandara. :]
    http://mila-and-aleksandar.blogspot.com/2017/01/2-pusc-ja.html
    Mam nadzieję, że wpadniesz i pozostawisz po sobie ślad. xD

    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem!
    Rozdział jest naprawdę świetny, bardzo mi się podoba. Końcówka zresztą też fajna, ja nie wiem, co ci w niej nie pasuje :)
    Już uwielbiam Michaela w twoim wydaniu. Przyjaciel na medal, jakich mało. Za to Isabel, cóż... chyba się z tą panią zbyt szybko nie polubimy :D W ogóle, całość czyta się tak lekko... zaczynam zazdrościć ^^
    Wczorajsza drużynówka była świetna, dawno chyba nie było aż tak wyrównanej. Jestem dumna z naszych chłopaków, szkoda tego zwycięstwa, ale przecież drugie miejsce też jest dobre. Zresztą, jeszcze niedawno o drugim w ogóle to mogliśmy tylko pomarzyć... Szykuję się już na dzisiejsze emocje ^^
    Weny życzę!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie jestem:D
    Muszę powiedzieć, tym rozdziałem zrobiłaś na mnie niemałe wrażenie.
    Biedny Krafti, tkwi chłopaczyna w toksycznym związku. Ja też uważam, że nie powinien tego dłużej ciągnąć. Mam nadzieję, że posłucha się przyjaciela:D
    Całuję, derir:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć :)
    Pojawiłam się wreszcie u Ciebie.
    W sumie to podoba mi się początek tego opowiadania i nie mam nic przeciwko temu, by zostać tu dłużej. Jak na razie ciężko jest mi się wypowiedzieć o bohaterach, ale z dziewczyny Stefana zrobiłaś taką złą postać ;), że nie potrafię jej lubić i chyba właśnie o to chodziło. Tylko Stefan też nie zachowuje się w porządku wobec niej podrywając i imprezując z inną.
    Do następnego.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, wow, wow. Świetnie piszesz! będę wpadać na bank! Zapraszam również do mnie :) http://runoflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Po czasie, ale jestem!
    Naprawdę nienawidzę tego typu dziewczyn jaką jest Isabel. Księżniczka, która musi mieć co chce i wszyscy muszą wokół niej skakać. Dlatego właśnie doskonale rozumiem awersję Michiego do niej. Stefan, uciekaj od niej, posłuchaj kumpla :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałam poinformować, że na moim blogu jest nowy rozdział :
    http://imie-szczescia.blogspot.com/2017/02/piatka-dobra-dobra-nie-tumacz-sie-winny.html?m=1
    Zaraz nadrobię kilka rozdziałów u ciebie, bo dawno mnie tu nie było i napisze coś sensownego.
    Ale za ten czas zapraszam do mnie ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyliłam się, bo przeczytałam, że rozdziałów jest 11 i się zdziwiłam 😂😂😂 dobra już nadrabiam ten jeden

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG, co tu się zadziało :)
    Ta Isabel mnie już wkurza, nich lepiej Stefan z nią zerwie. Nie ponieważ się jak zerwie z nią dla Kariny :)
    Manuel jaki zboczuch haha 😂
    Oni są super - team Austria ❤️
    Zapraszam do mnie i czekam na kolejny 💕
    Weny ❤️
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. A gdzie kolejny rozdział?

    W międzyczasie zapraszam do siebie http://runoflove.blogspot.com/2017/03/13-wysyasz-mi-sprzeczne-sygnay.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam! Zaprosiłaś, więc jestem :)

    Oj, w niezłe bagno się Stefan wpakował. Michi ma rację, powinien to jak najszybciej zakończyć, póki nie jest za późno.

    Manu! Jak ja za nim tęsknię!
    Czekam na nowy rozdział.

    Pozdrawiam i weny życzę! :))

    OdpowiedzUsuń